Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Kora brzozy i kawa na dowidzenia

Do wełny nawłociowo żółtej chciałam dobrać coś z fioletów, niebieskich bądź różów. Czarny bez miał jeszcze kiście owoców, które dawały szansę na takie kolory. Poczytałam o farbowaniu czarnym bzem i ... czarno mi się przed oczami zrobiło.  Słowo klucz - cyjanowodór! A ja we własnej kuchni przecież to robię, zupy gotuję, dzieci się kręcą! Po za tym farbowanie surowymi owocami ma jeszcze inne mankamenty. Sprawdzić możecie sami -  klik .  Pewnego wrześniowego dnia, za płotem, zobaczyłam kupę drewna, brzozowych szczap, które sąsiadka zamówiła na zimę do kominka.    "Biała, a farbuje na różowo"  - przypomniał mi się tytuł innego artykułu Oli z Dzikich Barw, o brzozie właśnie. Wzięłam więc garnek i poszłam po prośbie. Odłamałam trochę kory i pokruszyłam na mniejsze kawałki. Nie było to łatwe, bo kora ze starszego drzewa jest zdrewniała i twarda. Moczyłam kawałki w wodzie przez 48 godzin, potem 2 godzinki  gotowałam  (drzewa trzeba gotować).  Po odcedzeniu nie dodawałam tym razem ał

Najnowsze posty

Kolorowe baloniki Kasi

Dwie czapki na porę przejściową

Żółte pola nawłoci

Rdest plamisty, zielnik i fotoblog

Kardigan z koła